Przejdź do głównej treści

Oficjalna strona I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie Oficjalna strona I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie

Oficjalna strona I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie

Rok 2012

Czcionka:

 

Wymiana z Forchheim Wizyta polskiej grupy w Niemczech w dniach 08.06.2012-16.06.2012

I nadszedł ten dzień! W Polsce rozpoczyna się Euro 2012, a uczniowie Słowackiego jadą do Forchheim, tym razem w odwiedziny do swoich niemieckich kolegów i koleżanek. Planowany odjazd miał mieć miejsce o 18:10, niestety szybko dotarła do nas polska rzeczywistość i odjazd przesunął się nieznacznie o 40 minut ;). Ostatnie uściski, całusy w policzek, tylko pozostaje sprawdzić czy wszyscy są i jedziemy! Żegnając się z rodzicami opuszczamy dworzec PKS. Jadąc autokarem do miejsca przesiadki, która miała miejsce w Opolu, mogliśmy razem z innymi kibicami uczestniczyć w meczu inauguracyjnym Polska – Grecja dzięki komentatorowi Polskiego Radia, którego chyba długo nie zapomnimy. Pierwszy cel – Opole, osiągnięty! Szybka przesiadka, zajmujemy miejsca, rozkładamy fotele i ruszamy, a kolejny nasz cel to Norymberga. Jak minęła podróż? A to już indywidualnie, jedni słuchali muzyki, inni od razu poszli w „kime” a i była koleżanka, która nie mogła się oderwać od Chłopów. Ps. Pozdrawiamy Agatę ;). Po długiej podróży dotarliśmy do Norymbergi, gdzie szybko z przystanku musieliśmy dostać się na dworzec kolejowy, skąd pociągiem już tylko do Forchheim. Dla mnie i moich koleżanek z klasy widoki były już znane, gdyż w zeszłym roku uczestniczyliśmy w wymianie, natomiast dla pozostałej części chyba było zaskoczeniem zróżnicowanie, które zastali na owym dworcu, tej ciągle mieszającej się kultury zachodniej. Po zakupie biletów… - Zdążymy na pociąg? – Nie wiem, Bożenka mamy 4 minuty?! – Dzieci, biegniemy!!! Na szczęście zdążyliśmy, dzięki wspaniałemu instynktowi naszych Profesorek i po chwili już byliśmy w drodze do naszego ostatniego i zarazem głównego celu podróży, czyli Forchheim. Dworzec kolejowy. Szybka wysiadka. U większości pojawiają się skoki ciśnienia i palpitacje serca. Głęboki wdech. Już widać czekającą na nas grupę niemiecką. – Czy wszyscy są? – Tak. – To idziemy! Z entuzjazmem i uśmiechem na twarzy witam się z moim partnerem z wymiany i pozostałą częścią grupy, pojawiają się pierwsze zdania składane przez całą drogę, zarówno autobusem jak i pociągiem. I rozjechaliśmy się do swoich rodzin, u których spędziliśmy najbliższy tydzień, tydzień niezapomnianych wrażeń i chwil, których powrotu chciałby niejeden z nas. Szybko polubiłem Shemi… czyli psa Maxa, który przez całą drogę lizał mnie po uchu ;). Po dniu spędzonym wraz z rodzinami niemieckimi, przyszedł czas na pierwszą wycieczkę, na którą niektórzy przyszli prosto z „Kellerwald” – czyli drugiego domu członków wymiany. Tego popołudnia zwiedzaliśmy muzeum Levis’a w Buttenheim, aby później wspólnie wziąć udział w spływie kajakowym. Zabawa ta sprawiła nam nie lada przyjemność i nauczyła współpracy ze swoimi partnerami. Możemy uznać ten dzień za udany! Niestety radość nie trwa wiecznie i już o 8:10 w poniedziałek musieliśmy udać się do szkoły. Ku mojemu zdziwieniu na samym wejściu zostałem przywitany przez moich niemieckich przyjaciół, którzy wymachując polską flagą krzyczeli moje imię. Byli to Ci sami ludzie, którzy w zeszłym roku uczestniczyli w polsko-niemieckiej przygodzie. Wierzcie mi na słowo, to było coś naprawdę pięknego i potrafiło złapać za serce. Potem nie było już tak pięknie… przyszedł czas na zajęcia. Po czterech godzinach wszyscy byli tak głodni, że udaliśmy się do szkolnej stołówki – tzw. „mensy”. Po przepysznym makaronie z jakimś sosem i chyba warzywami, była już tylko przed nami wycieczka po Forchheim, która polegała na wykonaniu przygotowanych przez organizatorów zadań. Zwyciężczyniami zostały Agnieszka i Kira. W następnych dniach odwiedziliśmy takie miejsca jak Zamek Cesarski czy Centrum Hitlera w Norymberdze, z których mam nadzieję wiele informacji pozostanie w naszej pamięci. Ciekawym wydarzeniem było również wspólne oglądanie, w wspominanym już wcześniej Kellerwald, meczu Polska – Rosja i wspólne przeżywanie tego spotkania. Płacz - po strzelonej bramce przez Rosjan, by mógł przyjść czas na okrzyki i przypływ energii, gdy do bramki strzelił nasz Kubuś „Blaśikoski” – tak pięknie wymawiany przez niemieckiego komentatora. Tego typu sytuacji było co niemiara. A co najważniejsze uczestniczyliśmy w tym wszystkim razem, tworząc swoistą paczkę. Relaks, relaks i jeszcze raz relaks podczas rejsu statkiem przez przepiękne miasteczko o nazwie Bamberg. Spacer po ogrodzie różanym i wiele innych atrakcji, z których największą był chyba sklep „Müller” ;). Czwartek spędziliśmy również z szkole przygotowując plakaty na wieczorną wspólną kolację z rodzicami. Podczas prezentacji naszych prac pojawiały się śmiechy, oklaski i zarówno łzy. Doszło nawet do śmiałych wyznań, po których wspólnie oglądaliśmy zdjęcia z całej wymiany. W piątek czekały na nas specjalne zajęcia przygotowane przez nauczycieli niemieckich, na których mogliśmy trochę dowiedzieć się o Niemczech i zarówno pośpiewać. Podobno najładniejszych dziewczyn trzeba szukać w Düsseldorfie i całym landzie o nazwie Sachsen, być może związane jest to z bliską obecnością polskiej granicy ;). Po wspólnym grillowaniu wszyscy udali się do swoich domów, aby spakować swoje bagaże. Ostatnie zakupy, ostatnie spotkania z nowo poznanymi kolegami i smutny czas pożegnań – tak oto wyglądał nasz piątek. Czekając na pociąg do Norymbergi, przeżywaliśmy ostatnie wspólne chwile. Powstrzymując się od łez żegnałem się ze wszystkimi, robiąc to w taki sposób, że zacząłem nawet żegnać się z panią Szczeszek. Dlaczego? Do dziś nie wiem. I przyjechał. Wsiedliśmy. Drzwi zamknęły się, a pociąg ruszył i tak oto w ten sposób zakończyła się druga część naszej przygody. Niemniej jednak trzeba stwierdzić, że był to czas szczególnie wyjątkowy. W ciągu tygodnia poznałem wielu wspaniałych ludzi, przeżyłem wiele niezapomnianych chwil, a nawet udzieliliśmy wywiadu z Zuzą i Agnieszką.

Serdecznie dziękuję za ten czas wszystkim uczestnikom. Z tego miejsca pragnę również podziękować pani Bożenie Dziąbor i pani Małgorzacie Szczeszek za to, że podjęły się organizacji czegoś tak wyjątkowego. Myślę, że pod tymi podziękowaniami podpiszą się również inni, dlatego jeszcze raz: DZIĘKUJEMY! i czekamy na więcej ;)

Zredagował: Amadeusz Słoma, kl. II F

 


Wymiana polsko-niemiecka

Wizyta grupy uczniów i nauczycieli z Forchheim w I LO

w dniach 15.04-21.04.2012

 Choć dla niektórych to jest już druga wymiana, to oczekiwanie na dworcu pks, było dla wszystkich bardzo stresujące, pojawiało się wiele pytań:  jak wygląda partner,  czy się tej osobie spodoba w Polsce, czy będziemy potrafili porozumieć się mimo różnych języków i innej kultury, lecz z czasem wszystko zaczynało być prostsze, a nawet przyjemne. Spędzając ze sobą każdą chwilę tego szalonego tygodnia, rozmowa w języku niemieckim stała się dla nas czymś naturalnym. Z każdą sekundą zbliżaliśmy się do siebie. Wiele wycieczek: Oświęcim, Kraków, Zakopane, każde takie wydarzenie wpływało jak najbardziej pozytywnie na naszą znajomość. Fantastyczne było to, że nie przyjaźniliśmy się tylko z naszym własnym partnerem, lecz również z większością niemieckiej grupy. Wieczory, które spędzaliśmy razem pozostaną w naszej pamięci na stałe. Niesamowite  jest to, że  ludzie potrafią się tak szybko zżyć ze sobą,  mieć taki dobry kontakt i bawić się w dwujęzycznym towarzystwie, mimo tylu różnic. Chociaż  był to tylko tydzień, to bardzo przywiązaliśmy się do siebie. Również przyjemnie było patrzeć jak polsko-niemieckie grono pedagogiczne darzy się szczerą sympatią i bawi się razem z nami. Polecamy każdemu taką wymianę, gdyż wspomnienia są po prostu piękne. Był to tydzień, który dał wiele pozytywnej energii, ale również pozwolił sprawdzić naszą znajomość obcego języka. Na szczęście już w czerwcu nasza szkoła zawita w Forchheim, już odliczamy dni!

Zredagowały uczestniczki wymiany: Agnieszka Zyzik i Zuzanna Janus z II F

E-dziennik

Ranking olimpijski COPTIOSH

Tutoring - nowa filozofia kształcenia

Reforma edukacji

Słowacki OFF