Przejdź do głównej treści

Oficjalna strona I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie Oficjalna strona I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie

Oficjalna strona I LO im. Juliusza Słowackiego w Częstochowie

Entropia 2011/2012

Czcionka:

Czy polityka może być moralna?

 

awa.jpg

4 czerwca  2012 r. ruszyła  Akademia Obywatelska, którą przy swoim biurze uruchomiła poseł  PO Izabela Leszczyna.  Akademia ma być rodzajem wszechnicy dla przyszłych uczestników życia politycznego i publicznego, w której uczyliby się, że polityka to przede wszystkim służba dla innych. Co miesiąc maja się w niej odbywać spotkania i debaty na ważne społecznie tematy. Udział w niej maja brać  nie tylko politycy i zwolennicy PO.4 czerwca - w rocznicę wyborów 1989 roku, odbyła się debata pt. „ Etyka w życiu publicznym”. Dyskutowali : Stefan Niesiołowski- działacz opozycji antykomunistycznej z czasów PRL a dziś  poseł PO znany z ostrych wypowiedzi i prof. Felicjan Bylok, socjolog z Politechniki Częstochowskiej. Zastanawiano się czy polityk powinien kierować się bardziej moralnością i ideałami czy też pragmatyzmem i skutecznością. Poseł Niesiołowski postawił na skuteczność a prof. Bylok uważa, że idealista jednak jest bardziej przewidywalny , posiada stały system wartości i wiadomo czego się po nim spodziewać. Pragmatyk, by osiągnąć swe cele zmienia partie, poglądy , sojusze. Przedstawił też swego rodzaju dekalog-10 przykazań, którymi powinni się kierować politycy. Zastanawiano się czy polscy parlamentarzyści są bardziej  czy mniej etyczni niż  w innych krajach a także w II RP. Poseł PO twierdził, że w porównaniu z II RP nasz sejm jest spokojny i kulturalny i przywołał epitety jakimi Piłsudski określał posłów w sejmie. Bylok zwrócił uwagę na jakość pracy sejmu:”Z pewnością parlament mógłby zadbać o poprawność sporządzania ustaw. Widać, że niektóre z nich są niedopracowane. Jeśli tworzymy prawo nie akceptowane przez społeczeństwo, to nie jest ono przestrzegane, a to przekłada się na obniżenie szacunku do prawa. Niektóre ustawy powinny wziąć pod uwagę nie tylko interes ekonomiczny, ale i wymiar społeczny.”Debatę ożywiły pytania z sali. Niektórzy z zadających pytania uważali że p. Niesiołowski nie powinien brać udziału w debacie na temat moralności i etyki, ponieważ zbyt emocjonalnie podchodzi do niektórych polityków i ich wypowiedzi. Moim zdaniem był to najciekawszy moment debaty ponieważ na jednej sali spotkali się zwolennicy opozycji jak i partii rządzącej.                                                                                                                                                                Polityczność w antycznej Grecji była nasycona moralnością.  „Szanuj obywateli jak przyjaciół –uczył Arystoteles Aleksandra Macedońskiego. To on stwierdził, że państwo jest wspólnotą, która powstaje dla osiągnięcia dobra ogólnego. Pozostaje nam mimo wszystko wierzyć, że także w XXI w. sojusz etyki i polityki jest możliwy

Natalia Pawelec  II F

 

Od Polski do post-polityki


a2.jpg

1 czerwca 2012 r. w Bibliotece im. Biegańskiego odbyło się spotkanie z historykiem, autorem licznych publikacji, prof. dr. hab. Andrzejem Nowakiem (UJ). Prof. Nowak to także sowietolog i redaktor naczelny czasopisma Arcana.

Posługując się piękną polszczyznąpróbowałwytłumaczyć zgromadzonym co dzieje się z demokracją, z Polską, z edukacją, z Europą a szczególnie z jej wschodnia częścią. Punktem wyjścia do rozważań była książka A. Nowaka „ Od polski do post-polityki” i jej intrygujący podtytuł „Historia intelektualnej zapaści Rzeczpospolitej” . Jej tematem jest coraz bardziej widoczny kryzys przyszłości, narastające poczucie rozpadu  wspólnoty, którą stworzyły poprzednie pokolenia Polaków. Dużą uwagę autor poświęcił mediom, które skutecznie potrafią przenieść swoje interesy do polityki, psują demokrację i debatę publiczną. Bez nich post-polityka, która osłabia państwo i więzi wspólnotowe nie przebiłaby się do odbiorców. Zastąpienie realnej polityki PR, retoryką, słupkami poparcia prowadzi do zrzeczenia się podmiotowej roli Polski , która może stać się krajem nie artykułującym swoich interesów ale wpisującym się w obce, nie zawsze dla nas korzystne projekty. Już starożytni (Plutarch, Herodot ) pisali o lęku przed utratą wolności i zapomnieniem i nie jest on obcy Polakom. Prof. Nowak nadzieję wiąże z siłą narodowej wspólnoty, która zdolna jest trwać i odradzać się ale musi zachować swoją kulturę, wartości i poczucie przynależności do cywilizacji łacińskiej. Obecni na spotkaniu członkowie Entropii byli pod wrażeniem erudycji i szlachetności mówcy, które budziły szacunek, nawet jeśli nie wszyscy podzielali jego poglądy.

 

 

WPADKA OBAMY

Uroczystość wręczenia pośmiertnego Medalu Wolności dla Jana Karskiego przez Baracka Obamę miała być  niezwykłym  i wzruszającym wydarzeniem.. Uhonorowany Polak działał w konspiracji podczas II Wojny Światowej i był kurierem Polskiego Państwa Podziemnego. W czasie pobytu w getcie warszawskim zbierał materiały o traktowaniu Żydów. Z raportem poleciał do Wielkiej Brytanii oraz w USA. Jako pierwszy Europejczyk przekazał informacje o holokauście lecz reakcja nie była taka jakiej oczekiwano. Roosevelt nie potraktował relacji Jana Karskiego zbyt poważnie. Amerykanie niewiele zrobili, by pomoc Żydom.Odznaczenie w imieniu zmarłego w 2000 r. Karskiego odbierał Adam Rotfeld – były minister spraw zagranicznych. Chwila ta była wzniosła, piękna ,w patriotycznym duchu. Wydawało się, że nic nie mogło tego zmącić, lecz niestety nie obyło się bez przykrej niespodzianki. Przemawiający przed elitami prezydent USA, Barack Obama popełnił poważnym błąd i wykazał się nieroztropnością. W swym przemówieniu użył sformułowania "polskie obozy śmierci", co jest kłamstwem historycznym. Oczywiście wiemy, że obozy koncentracyjne na terenie Polski były stworzone przez nazistowskich Niemców. Niestety inaczej do sprawy podeszli ludzie tworzący tekst prezydenta . To przykre, że po tylu latach nadal na zachodzie utrwalony jest  ten nieprawdziwy „skrót myślowy”. Z reakcją na gafę pośpieszyły organizacje polskie w USA m.in. Fundacja Kościuszkowska, Nowy Dziennik. Jak reakcję przyjęto w Polsce ? To, co mi się podobało to jednoznaczna reakcja polskich polityków – Premiera Tuska, Prezesa Kaczyńskiego Ministra Sikorskiego czy szefa SLD Millera. Ich stanowisko było jasne – obraz prawdy historycznej został przekłamany i czas na oficjalny komunikat władz USA w tej sprawie. Również zastanowiło mnie spostrzeżenie Janusza Palikota, który podszedł do sprawy ze stoickim spokojem. Pytał on, dlaczego A. Rotfeld nie zareagował od razu, kiedy Prezydent Obama się pomylił ? Cóż, wyczytałem, że były minister zaraz po uroczystości udał się do odpowiednich osób i poinformował o zajściu.
Polacy mają powód do irytacji i gniewu, gdyż faux-pas amerykańskiego prezydenta położyło się cieniem na  ceremonii  w Białym Domu. Została wystosowana depesza do Waszyngtonu, lecz co będzie dalej ? Agencja zza oceanu tłumaczy, że określenie "polskie obozy śmierci" zostało użyte w kontekście geograficznym, a nie historycznym. Ale czy przemówienie to traktowało o geografii ? Chyba nie. Słowa Obamy pozostaną w pamięci Polaków bo oburzyły opinię publiczną. Część polityków uważa, że sytuacja nie jest przyjemna, lecz paradoksalnie można ją wykorzystać jako temat, który trzeba w Stanach i Europie nagłośnić. Chodzi o konkretne przesłanie – nie było polskich obozów śmierci, to były niemieckie obozy! Uważam, że szerzenie nieprawdy, gdy wielu ludzi  nie zna historii jest szkodliwe i daje przyzwolenie na ignorancję. Transmisję ceremonii oglądało wielu ludzi i przekaz  Obamy mógł utrwalić się w głowach takich nieuświadomionych ludzi. Charles Crawford ( b. ambasador W. Brytanii ) i Daniel Knowles ( publicysta "The DailyTelegraph" ) uważają iż gafa została popełniona, lecz reakcja ze strony polskiej jest przesadzona i prowokująca. Cóż, trudno mi się z tymi panami zgodzić, gdyż sprawa obozów zagłady jest bardzo ważna w kontekście najnowszej historii. Oczywiście ta wpadka może także otworzyć nową linię ataku dla Republikanów w kampanii prezydenckiej.To dość ciekawe, że akurat w tak ważnych momentach prawda historyczna jest zmieniana i opowiadana w nowym wydaniu. To smutne, że ktoś tak wykształcony nie wychwytuje błędów w swoim przemówieniu. Nie wiem czy ktoś za to odpowie, nie wiem czy ta sprawa wpłynie na relacje USA z Polską, lecz jedno jest wiadome – Polacy tego nie zapomną. W ciągu ostatnich  lat dochodziło do wielu takich przekłamań. Może to będzie jakiś znak lub bodziec dla Polaków. Trzeba znać historię swego kraju, budować w oparciu o nią swoją tożsamość i mieć poczucie własnej wartości nawet w relacjach z wielkimi tego świata. Może warto, tak jak Niemcy, przeznaczyć pieniądze na intensywne promowanie naszej historii w USA, bo inaczej za 100 lat "polskie obozy śmierci" będą uważane za prawdę ?

Karol Hajduk   I A

POŻEGNANIE W ENTROPII

1234.jpg

W czwartek 19 kwietnia 2012 r. odbyło się pożegnanie członków Entropii z kl. III A. Były mowy , podziękowania , śpiewy oraz wspomnienia. Uczniowie otrzymali upominki, dyplomy, książki oraz zapasy kulinarne studenta czyli chińskie zupki (mamy nadzieje, że ich nie zjedliście) Uroczystości przyświecało hasło „Potrzeba jednej sekundy, aby kogoś zauważyć, potrzeba jednej minuty aby kogoś polubić, potrzeba jednej godziny aby kogoś poznać, potrzeba całego życia żeby kogoś zapomnieć”. Te trzy lata obfitowały w liczne wydarzenia, wspólnie przeżyte emocjonujące chwile, momenty powagi i radości. Dla nas wszystkich była to niesamowita przygoda intelektualna, okazja do inspiracji, zdobycia bezcennych doświadczeń oraz wiedzy. Świat stoi przed Wami otworem a Nam zostaną piękne wspomnienia. Dziękujemy za wszystko!

 

M. Kaim i młodziaki Entropiaki

Młodzi a demokracja - debata o samorządzie szkolnym

edddddded.jpg

http://www.tvorion.pl/?action=show_news&idNews=10113

27 marca samorządy klasowe miały okazję uczestniczyć w debacie zorganizowanej przez koło politologiczne „Entropia” w ramach projektu „Szkoła Demokracji”, który ma wyłonić uczestników XVIII Sesji Sejmu Dzieci i Młodzieży w 2012 roku . Miała ona charakter oxfordzki a dwa zespoły, prezentujące odmienne stanowiska, prowadziły dysputę na podany uprzednio temat. Jej pomysłodawcami byli Bartosz Kobiela i Tomasz Drab z IIIA. Uczestnicy polemizowali wokół trzech tez - „Samorząd Szkolny jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania szkoły”, „Samorząd Szkolny uczy postaw obywatelskich” oraz „Uczniowie powinni brać czynny udział we współdecydowaniu o sprawach szkoły”. Nad debatą czuwała Rada Mędrców, w której skład wchodzili między innymi Przewodniczący Rady Miasta Zdzisław Wolski (absolwent naszego liceum) , Dyrektor Agnieszka Henel, reprezentująca Radę Rodziców Elżbieta Kleszcz oraz opiekun koła Małgorzata Kaim .                                          W pierwszym, drugim i trzecim bloku debaty czas na odpowiedź wynosił trzy minuty. Drużyny propozycji (Michał Tutaj, Aleksandra Rabenda, Jakub Leśnikowski) i opozycji (Magdalena Czapla, Emil Borowiecki, Krzysztof Ciesielski) bardzo dobrze poradziły sobie z argumentowaniem swoich stanowisk. Według drużyny, której kapitanem był Michał Tutaj, fakt, że uczniowie stanowią większość w szkole , prowadzi do tego, że  powinni mieć aktywny wkład w jej życie. Ponadto, udzielanie się w samorządzie szkolnym uczy odpowiedzialności, kształtuje w uczniach postawy obywatelskie i pozwala na wyrażanie opinii. Dzięki samorządowi szkolnemu mamy możliwość ingerowania w sprawy szkoły, a także ulepszania jej. Zespół opozycji, pod przewodnictwem Magdaleny Czapli, podał silne kontrargumenty. Zwrócono uwagę na to, że wybory do Samorządu Szkolnego to przede wszystkim plebiscyt popularności a przewodniczącym zostaje kandydat najbardziej znany i lubiany, niekoniecznie o potrzebnych do rzetelnego pełnienia tego stanowiska kompetencjach.  Co do domniemanej „niezbędności” samorządu - według drużyny opozycji uczniowie nie powinni samodzielnie decydować o sprawach dotyczących szkoły. Powinni natomiast współpracować ze starszym i bardziej doświadczonymi - z gronem pedagogicznym. W czwartym bloku oba zespoły podawały pomysły ulepszenia działalności Samorządu Szkolnego.  Zespół propozycji  zaznaczył, że dobrze działające samorządy nie wymagają dużych zmian. Mówiono m.in. o wprowadzeniu instytucji Rzecznika Praw Ucznia, możliwości oceny pracy nauczycieli przez uczniów oraz konieczności współpracy samorządów innych częstochowskich liceów.  Opozycja stwierdziła m.in. , że  Samorząd Szkolny można by było zastąpić Rzecznikiem Praw Ucznia-uczniem, który miałby być wybierany poprzez test znajomości praw ucznia i praw człowieka ogółem. Kiedy przyszła pora na pytania z sali, jeden z widzów poruszył temat Rzecznika Praw Ucznia. Zwrócił uwagę na to, że test zaproponowany przez Magdalenę Czaplę nie jest gwarantem tego, że zwycięzca będzie solidnie wypełniał swoje obowiązki.  Po krótkim podsumowaniu stanowisk obu zespołów przez kapitanów, nastąpiła narada Rady Mędrców, która wyłoniła zwycięską drużynę, to jest drużynę propozycji. Jeszcze przed wręczeniem nagród, Zdzisław Wolski mówił o tym, że dyskusja była bardzo merytoryczna i zachowana została wysoka kultura słowa, a obie drużyny wykazały się dobrymi spostrzeżeniami.

Magdalena Staniszewska

 

ETYKA ŻYCIA PUBLICZNEGO

W trakcie etapu centralnego Olimpiady Wiedzy o Polsce i Świecie Współczesnym, który odbył się  w dniach 10-11 marca 2012 r. na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego , zgromadzeni mieli okazję wysłuchać trzech wykładów gości specjalnych . Dwaj politycy i publicysta katolicki przedstawili swoje wizję etyki w życiu publicznym

1.jpg

W trakcie spotkania z  posłem Januszem Palikotem  Sala Senatu UW pękała w szwach, a żadne pytanie nie pozostało bez odpowiedzi. Autorów wszystkich pytań Przewodniczący nagradzał swoją książką („Kulisy Platformy „ ) z autografem. W kontekście etyki był pytany o legalizację marihuany, przejście Łukasza Gibały z PO do jego ugrupowania oraz  Komisję Przyjazne Państwo, której kiedyś przewodniczył. Skrytykowano go za napisanie książki o PO tuż  przed wyborami i to w tonie sensacyjno plotkarskim. On za to skrytykował polskie szkolnictwo, które zbyt mocno  nastawione jest na rozwiązywanie testów a nie na współpracę.  Poseł zręcznie wykręcił się od odpowiedzi na pytanie czy Polacy powinni wyrzec się swej tożsamości (tak powiedział niedawno na spotkaniu lewicy)  i przestać być Polakami a stać się Europejczykami. Nie czuł się też komfortowo pytany o politykę historyczna        państwa.                                                      2.jpg

Ciekawie o etyce mówił ksiądz Kazimierz Sowa, dyrektor telewizji Religia TV, Występuje on w programach publicystycznych stacji TVNTVN24, zwłaszcza w Drugim śniadaniu mistrzów . Mówił o przyczynach  ostatniego kryzysu jako przejawu braku steru etycznego a szczególnie chciwości. Podkreślał rolę różnych religii w rozwoju gospodarczym państw. Wspomniał o roli etyki protestanckiej w rozwoju kapitalizmu ale dodał, że w ostatnich latach kraje katolickie także świetnie się rozwijają. Jako przykład podał Brazylię, Polskę, Bawarię. Jest przeciwny ingerowaniu religii w życie państwa ale podobnie jak Max Weber uważa, że każde społeczeństwo składa się z królów i proroków. Królowie mają podejmować decyzje, natomiast prorocy mają za zadanie przypominanie królom i narodowi wartości, bez których społeczeństwo mogłoby się zachwiać. Na koniec nie zabrakło trudnych pytań o Radio Maryja (nie jest jego ulubieńcem), kondycję Kościoła w Polsce,  jego finansowanie. .                                                                                                                                               3.jpg

Ostatnim gościem był poseł PO Krzysztof Kwiatkowski-były minister sprawiedliwości. Przywitano go jako finalistę tej olimpiady przed laty.  Zgromadzeni wyrazili żal, że lubiany i ceniony minister nie znalazł się w nowym rządzie. Z dystansem i humorem stwierdził, że dynamika w polityce jest ogromna  i trzeba mieć świadomość ,że dobre wykonywanie swej  pracy nie gwarantuje długiego sprawowania urzędu.  Mówił głównie o swoich dokonaniach , gdy sprawował władzę.  Kierował się zasadą, że jeśli nie można zmienić wszystkiego, należy zmienić choć  to, co jest możliwe. Tak było w przypadku zaostrzenia kar dla handlarzy narkotyków a złagodzenia  dla osób używających ich. Tłumaczył przyczyny przewlekłości spraw, których do sądów polskich wpływa ok. 13 mln. rocznie. Pochwalił politykę ułatwienia dostępu do wielu zawodów. Sam ułatwił dostęp do zawodów prawniczych.                                                                                                                                                    Goście byli wyraziści  i  interesujący ale  znaleźli w olimpijczykach godnych dyskutantów. Wniosek jaki płynie z  tych dyskusji o etyce jest taki, że choć rzadko o tym myślimy, jej rola w życiu społeczeństwa jest ogromna.

 

 

CHIŃSKA REWOLUCJA KAPITALISTYCZNA

ent.jpg

16 stycznia członkowie szkolnego koła politologicznego „ENTROPIA” pod opieką profesor M. Kaim zaprezentowali sesję pt. „Chińska rewolucja kapitalistyczna”. Uczniowie zdecydowali się akurat na przybliżenie problemów tego państwa, gdyż jest to druga potęga gospodarcza świata oraz kraj kontrastów (rozwój techniczny a łamanie praw człowieka, rządy partii komunistycznej a gospodarka rynkowa). W minionym roku Chiny odwiedził prezydent kraju i dwukrotnie prezydent Częstochowy .I jak pisał poeta „Chińczyki trzymają się mocno”.

Całość poprowadził Michał Tutaj, który na bieżąco komentował  poruszane zagadnienia .  Magda Czapla z klasy I B. przybliżyła  sylwetkę Mao Zedonga i jego drogę do władzy. Swoje wystąpienie rozpoczęła dość mocnym akcentem - dokładnie wytłumaczyła zebranym, skąd wynikał kolor jego zębów (wolał je płukać zieloną herbatą niż myć).Podkreśliła jego brak szacunku do ludzi, okrucieństwo (komunizm chiński przyczynił się do większej ilości ofiar niż działania Hitlera czy Stalina).Prowadził bujne życie towarzyskie i był inteligentny. Jedni go uwielbiali, u drugich zaś budził strach. Magda przytoczyła słowa Mao: „Dla osiągnięcia celu politycznego można poświęcić połowę ludzkości”.

Adam Gruca z II A przybliżył nam informacje dotyczące wielkiego skoku gospodarczego, który zamiast pozytywów przyniósł głód i biedę. Adam mówił o paradoksie walki z wróblami (zadaniem Chińczyków było zwalczanie ptaków, w wyniku czego nastąpiło niekontrolowane rozpowszechnienie się szarańczy) oraz bitwy o stal (w całym kraju zarządzono masową produkcję stali, co zakończyło się tym, że wszędzie zalegało mnóstwo nienadającego się do użycia materiału). Podczas prezentacji Adama mogliśmy obejrzeć  plakaty propagandowe.                                                                                O  rewolucji kulturalnej w Chinach opowiedziały nam: Aleksandra Białek i Izabela Chudy z I A.  Mówiły o maoizmie, bandzie czworga, cenzurze  i stratach kultury oraz prześladowaniu inteligencji, w tym nauczycieli. Opowiedziały o Czerwonej Gwardii, złożonej z młodych ludzi, która była narzędziem do walki z „burżuazyjną kulturą”. Zaznaczyły, że zdaniem Mao nadmiar wiedzy rodzi elitaryzm i stwarza groźbę kontrrewolucji i co łatwo się domyślić – szkolnictwo niemal przestało istnieć.Wielki skok i rewolucja kulturalna przyniosły miliony ofiar i to zaledwie czterdzieści kilka lat temu.                                                                                                                                                    Krzysztof Ciesielski z  III A. opowiedział o przemianach gospodarki chińskiej po 1978 r., kiedy kraj zachowując system monopartyjny dopuścił elementy gospodarki rynkowej. Sukcesy gospodarcze omówił ilustrując je danymi statystycznymi (inflacja, bezrobocie, dług publiczny , rolnictwo, eksport, import, podatki, aktywność na terenie Afryki ).                                                                                   Uczennice  II F Agnieszka Bik oraz Katarzyna Ciszek opowiedziały o technologii chińskiej. Omówiły sukcesy w nauce i technice, których dowodami są: najszybszy pociąg świata, biegnąca przez przełęcze górskie linia kolejowa do Tybetu, sztuczny deszcz (rozwój rolnictwa), najwyższa konstrukcja , chińska stacja kosmiczna, rozwój motoryzacji... Pod koniec ich części prezentacji mogliśmy obejrzeć kilkuminutowy film o budowaniu wieżowca w 6 dni.  Magda Staniszewska z  I B,  opowiedziała o chińskim programie kosmicznym. Najwięcej uwagi poświęciła trzeciej wyprawie, która już nie była otoczona „murem tajemniczości”. Podkreśliła, że Chiny nadal pozostają 30 lat za USA. Swoje wystąpienie Magda zakończyła pytaniem retorycznym: do czego dążą Chińczycy – wydają krocie na badania kosmiczne, gdy miliony obywateli żyje w niedostatku...

Czterech wspaniałych z  I A: Marek Tręda, Karol Hajduk, Jakub Dawid oraz Piotr Hasikowski przedstawiło trudny temat  łamania praw człowieka w Chinach. To smutne, że nie istnieje tam niezawisłość sędziowska oraz domniemanie niewinności, a więźniowie polityczni są gorzej traktowani od kryminalnych. W Chinach  tygodniowo dokonuje się egzekucji średnio 9 osób .Nie ma wolności słowa ani wolnych mediów.  Istnieje  dyskryminacja mniejszości etnicznych np. Tybetańczyków (przymusowe aborcje, sterylizacje, zabójstwa noworodków). Ich egzystencję można opisać trzema słowami: cenzura, okupacja i śmierć. Chińczycy, chcąc uporać się z ogromem zakazów i nakazów, odnaleźli spokój w Falun Gong – praktyce doskonalenia ciała i umysłu, która  jednak została uznana przez rząd za herezję i zakazana. W Chinach, by ograniczyć przyrost naturalny, wprowadzono politykę jednego dziecka – para może mieć tylko jednego potomka, w przeciwnym wypadku znajduje się w gorszej sytuacji prawnej.

Emil Konstantyn Borowiecki z klasy III A, który omówił warunki pracy w Chinach. Przemysł kwitnie na wybrzeżu (częste migracje mające na celu zapewnienie lepszego bytu rodzinie). Warunki pracy w fabrykach są bardzo złe, a BHP jest tam abstrakcją – pracownicy są narażeni na wdychanie trujących substancji oraz częste pożary. Oprócz tego są karani finansowo za przewinienia takie jak pójście do toalety bez pozwolenia. Pracownicy mieszkają w przepełnionych bursach, które nie są do tego odpowiednio przystosowane. Szefostwo zapewnia robotnikom miejsce zamieszkania oraz pożywienie, lecz przez to pensja wynosi połowę sumy wystarczającej do przeżycia. Na koniec Jakub Leśnikowski z III A przedstawił krótko przemiany w partii komunistycznej i jej przyszłość.

Prelekcja „Entropii” była niezwykle dobrze przygotowana. Kiedy uczniowie poruszali mnóstwo przeróżnych wątków (które złożyły się na spójną całość), w tle mogliśmy oglądać prezentację multimedialną, sprawnie realizowaną przez Amadeusza Słomę, który także zadbał o oprawę muzyczną .Po części  teoretycznej rozpoczęła się  burzliwa dyskusja. Rozpoczęła się pytaniem: Chiny są zagrożeniem czy szansą dla świata? Czy polityka tego państwa podąża w odpowiednim kierunku? Wtedy to wywiązała się pełna pasji dyskusja o jakości produktów „made in China” oraz o tym, czy fakt ,że Chiny są potęgą gospodarczą może usprawiedliwić „przymykanie oczu’ przez świat na łamanie praw człowieka i trzymanie społeczeństwa w ryzach.

Marta Kąsiel I A

 

Zmierz ile dobrego zrobiłeś

11.jpg

Wydaje się, że konferencję Prove It.PL można uznać za przełomową. Nigdy wcześniej nie mówiło się w Polsce tak poważnie i na taką skalę o wprowadzeniu standardów mierzenia oddziaływania instytucji społecznych. Organizacje zaczynają jeszcze poważniej podchodzić do swojej roli i wreszcie dojrzały do tego by na serio rozliczać się z tego co zrobiły. „Jesteśmy dobrzy – nic z tego nie mamy”. Jak organizacja ocenia efekty swojego działania? Dotychczas było tak, że fundacja czy stowarzyszenie zapisywało sobie we wniosku o pieniądze cele i przewidywane rezultaty. Oczywiście dzielono je na te mierzalne i niemierzalne – czyli np. to że mamy na liście uczestników warsztatów zapisanych 20 osób da się policzyć a to że cała społeczność naszego miasta jest szczęśliwsza niż była już nie. Na zachodzie mogłoby to funkcjonować jako niezła anegdota. Niestety, jak zauważył pierwszy z prelegentów konferencji, Jan Jakub Wygnański z Fundacji Stocznia, wiele polskich organizacji pozarządowych żyje w przekonaniu, że samo nazywanie się fundacją czy stowarzyszeniem świadczy o byciu „dobrym”. Wewnątrz sektora nastroje pozytywne sięgają przesytu, wszyscy odwalają świetną robotę i są zupełnie w porządku, bo „przecież nie biorą tych pieniędzy dla siebie”. Zupełnie inaczej oceniła to Pani Justyna Januszewska z Forum Odpowiedzialnego Biznesu, z którą trudno się nie zgodzić. W swej prezentacji przytoczyła trzy, jak to określiła, kejsy (ang. case study dla nieznających żargonu) czyli po polsku studia przypadków . Mówiła m.in. o pewnej toruńskiej organizacji, która w ramach swojej działalności statutowej prowadziła projekt dofinansowany z środków samorządowych. W jego ramach zatrudniała osoby niepełnosprawne do sprzątania w urzędach. W całym tym wspaniałym przedsięwzięciu nie wzięto jednak pod uwagę tego, że ktoś wcześniej już tam sprzątał. W efekcie organizacja nie zmniejszyła wcale bezrobocia, a doprowadziła jedynie do zmian na stanowiskach. Nic dziwnego, że panuje opinia jakoby w Polsce tak źle się żyło, skoro nawet o pracę w sprzątaniu tak się trzeba postarać. Niepotrzebnie wydane pieniądze samorządu też właściwie nie przyniosły żadnego zysku. Społeczny zwrot z inwestycji Administracja zgodnie ze środowiskiem pozarządowym krzyczy, że tak nie powinno być. Stąd też zrodził się w Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego pomysł na narzędzie ProveIt.PL – ma ono ułatwić organizacjom mierzenie oddziaływania społecznego, które nie jest ani produktem, ani efektem. A chodzi po prostu o dokładne, sumienne i obiektywne policzenie ile faktycznie „dobrego” się robi i jakim kosztem. Można przeliczać wszystko na pieniądze, ale jak podkreślali organizatorzy i goście, nie zapominajmy o ogromnej wartości niemierzalnego. Przerażające jest to, że dopiero zaczyna się u nas mówić o takiej odpowiedzialności wobec społeczeństwa, darczyńców wolontariuszy organizacji, ale może warto się cieszyć, że w ogóle zaczęto. Mierząc oddziaływanie zarówno instytucji społecznej, podmiotu ekonomii społecznej czy firmy powinno się brać pod uwagę trzy kapitały. I również w dziedzinie prywatnej przedsiębiorczości takie spojrzenie staje się coraz popularniejsze. Jakie to kapitały? Poza tym wszystkim nam znanym, finansowym, analitycy i ekonomiści wyróżnili także kapitał ludzki (nazywany czasem też społecznym lub człowieczym) oraz środowiskowy (nazywany ekologicznym lub przyrodniczym). Takie spojrzenie pozwala przeliczać działania społeczne na konkretne zyski. Warto też zauważyć, że idzie ono z nowym trendem mierzenia dobrobytu. Coraz częściej słyszy się o absurdalności mierzenia poziomu życia na podstawie PKB i wzrostu gospodarczego, bo coraz więcej badań powstaje, które wskazują inne czynniki wpływające na szczęście obywateli. Tak więc dziś firma aby policzyć faktyczny swój zysk powinna sobie jeszcze odjąć koszty doprowadzenie środowiska do stanu w jakim ono było przed zużyciem surowców i koszty czasu, jaki potrzebują jej pracownicy aby odzyskać nadwyrężone przez nią zdrowie fizyczne i psychiczne. Chore? Jeśli ktoś w życiu chce tylko zarabiać pieniądze to oczywiście tak. Jednak z doświadczenia i z badań wiemy, że właśnie w ten sposób osiąga się szczęście, i to zarówno szczęście pracodawcy jak i pracownika. Jakie to ma przełożenie na organizacje pozarządowe? Prawie identyczne – panuje trend, któremu sam bardzo głęboko kibicuje, że organizacja pozarządowa powinna starać się być dobrze działającym przedsiębiorstwem, powinna być w stanie sama się utrzymać. Z roku na rok wciąż rosną sumy pieniędzy przekazywane przez Polaków na organizacje pozarządowe. Tak zwany trzeci sektor staje się coraz bardziej istotnym graczem na rynku gospodarczym i może była to ostatnia chwila na przeprowadzenie takiej konferencji. Wydaje się, że prace nad nowymi systemami oceny wniosków potrwają na pewno lata, do tego czasu organizacje nadal będą dostawały pieniądze z podatków na ich „widzimisię”. Emil Konstanty Borowiecki III A http://blog.ekborowiecki.pl

TOWARZYSZ GENERAŁ IDZIE NA WOJNĘ


22.jpg

Dnia 20 grudnia 2011 roku w Kościele Akademickim odbyło się spotkanie częstochowskiego klubu Frondy. Jedną z części spotkania była projekcja filmu „Towarzysz Generał idzie na wojnę”, połączona z dyskusją z reżyserem, Grzegorzem Braunem. Film ten został wyemitowany w związku z 30. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego. R Kaczmarek i G. Braun to  twórcy zrealizowanego kilka lat wcześniej j „Towarzysza Generała” . Ich najnowszy film opowiada  o kulisach wprowadzenia stanu wojennego. Szukając odpowiedzi na  pytanie o realność zagrożenia interwencją radziecką  przedstawia proces przygotowywania, wdrażania i realizacji stanu wojennego, czyli opowiada historię Polski od lata ‘80 do 13 grudnia 1981  ( Kiedy zaczęły się przygotowania do stanu wojennego? Odpowiedź jest szokująca 17 sierpnia 1980 roku!)
Ujawnione przez autorów dokumenty i fakty maja  wskazywać, że Rosjanie nie planowali zbrojnej interwencji w Polsce, a radzieccy towarzysze dopuszczali „utratę Polski” i musieli „rozwiewać złudzenia” Jaruzelskiego, że do interwencji dojdzie. Jak to się ma do dzisiejszego przekonania wielu o realnej groźbie interwencji i „trudnej, ale koniecznej” decyzji Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego oraz czynienia z niego wręcz bohatera?
Do udziału w filmie zaproszeni zostali historycy zajmujący się tym okresem, m.in.:prof. Andrzej Paczkowski, m.in. autor książki Wojna polsko-jaruzelska; dr Lech Kowalski, m.in. autor książki Generał ze skazą,  prof. Richard Pipes, doradca prezydenta Reagana ds. Europy Środkowo-Wschodniej; Władymir Bukowski, sowietolog, który zeskanował dokumenty KPZR dotyczące m.in. stanu wojennego; dr Antoni Dudek, dr Grzegorz Majchrzak z IPN, dr Sławomir Cenckiewicz, dr Piotr Gontarczyk z IPN, dr Bogdan Musiał oraz świadkowie wydarzeń, o których opowiada film.

O ile dokument zrealizowany był w sposób względnie ciekawy, o tyle dobre wrażenie skończyło się wraz z zabraniem głosu przez reżysera. Szybko przeszedł do krytyki postawy rządu wobec demonstrantów – ponoć w Warszawie montowane są urządzenia, których zadaniem jest pozbawić słuchu wszelakich manifestantów.  Sugerowanie złudzenia demokracji, uparte używanie słów „zdrajcy”, „łobuzy” i „sprzedawczyki”, kończenie wypowiedzi z zaznaczeniem, że ze wszystkiego rozliczy nas Bóg. Jego słowa zostawały nagradzane gromkimi oklaskami z nadmierną częstotliwością. Moim zdaniem, pan Braun zbyt często odbiegał od meritum całego spotkania – domniemana dyskusja o filmie, w rzeczywistości sprowadzała się do ostrej krytyki dzisiejszej sytuacji politycznej w Polsce. Krytyka ta obfitowała w porównania na linii 1981 – 2011. Wnioski wynikające z opisanego powyżej wystąpienia- Nasz kraj potrzebuje pomocy, a zapewnić ją mogą tylko prawdziwi patrioci, to jest osoby przyjmujące poglądy pana Brauna.  A pan Braun, jego dzieło i  wypowiadający się w nim historycy oraz ich książki nie kłamią.

Magdalena Staniszewska, I b

 

OTWARCI NA DIALOG- MICHAŁ TUTAJ

11.jpg

Szanowni Państwo, Koleżanki i Koledzy, Podobno dobrze skonstruowana przemowa - mówię to teraz nie bez pewnego przekąsu - powinna Was, drodzy słuchacze zainteresować na samym początku, by utrzymać Wasze zainteresowanie na czas jej trwania. Często ku temu zaleca się np. anegdotę. A ja by być w zgodzie z kanonem opowiem teraz jedną. Otóż podczas przygotowywania się do tego przemówienia pragnąłem w nim połączyć tradycyjne środki wyrazu w postaci nawiązań historycznych czy cytatów sławnych ludzi z siłą nowoczesnego medium- internetu. Wpisałem zatem do popularnej wyszukiwarki niektóre pojęcia "dialog", "konflikt", "wojna". Sprawdziłem w ten sposób, na ile zaprzątają one myśli naszego społeczeństwa. Nie powiem, dane mnie uradowały, gdyż okazało się, że słowo dialog pojawia się w polskim internecie ponad trzy razy częściej niż wojna i pięć razy częściej niż konflikt. Już cieszyłem się, że okazało się, iż potrzeba dialogu w narodzie nie zanika. Cały mój entuzjazm wyparował, gdy zdałem sobie sprawę, że na kształt statystyki wpłynęło raczej zainteresowanie internautów pewną firmą telekomunikacyjną. Moglibyście spytać, po co przytaczam tę średniej klasy anegdotę, która w dodatku wielu może posłużyć do skrytykowania mnie za śmiesznie przyjętą metodę badawczą? Uświadomiła mi ona dwie rzeczy. Skłonność człowieka do braku krytycyzmu oraz samą istotę dialogu. Czym bowiem jest dialog? Nie jest on tylko rozmową, a można go określić jako postawę. Dlatego mówimy o postawie dialogu lub otwartości na dialog. Polega ona na wymianie z rozmówcą informacji czy opinii, a potem także na uwzgędnieniu ich przy kształtowania własnych poglądów i zachowań. Dlatego wcześniej wspomniany brak krytycyzmu uniemożliwia przyjęcie postawy dialogu. Brak krytycyzmu wobec własnego stanowiska czyni dyskusję jałową, bo gdy jedna ze stron nie chce uwzględniać cudzego punktu widzenia, nie osiągnie się często potrzebnego kompromisu lub nie podejmie się jakiejś decyzji. Brak krytycyzmu wobec cudzego zdania uniemożliwia kształtowanie własnej opinii i zostawia pole do manewru dla różnego rodzaju manipulatorów. Zastanówmy się zatem, czemu otwarcie na dialog jest takie ważne zarówno w skali społeczeństwa, jak i pojedynczego człowieka. W kontekście całego społeczeństwa trzeba zwrócić uwagę, że jest ono podstawą prawdziwie demokratycznego społeczeństwa. Można powiedzieć, że bez dialogu nie ma w demokracji żadnej decyzji. Ważny jest także dialog ekumeniczny, gdyż pozwala łagodzić spory między religiami w XXI wieku, który może się stać okresem zemsty religii, o czym pisał już dość dawno Samuel Huntington. Moim zdaniem jednak powinniśmy zwrócić uwagę na kształcący charakter dialogu. Patrząc na historię naszej cywilizacji możemy zauważyć, jak bardzo w danym miejscu i czasie społeczeństwo było otwarte na dialog. Przy świadomości, że starożytne kultury Grecji i Rzymu były niedoskonałe jak wszystkie inne, widzimy w pewnym momencie ich historii swoisty kult rozmowy i dyskusji. To Sokrates sztuką dialogu odsłaniał ludzkie słabości, a kluczowe idee filozoficzne zawarł Platon w dużej mierze właśnie w swoich arcydialogach: Uczcie, Obronie Sokratesa, Państwie. Rozbieżności wśród obywateli co do polityki polis dały początek sztuce dyskusji i przemawiania na zgromadzeniach. We wszystkich tych obszarach po pewnym czasie dziedzictwo greckie przejęli Rzymianie, rozwijając zwłaszcza sztukę krasomówczą, potrzebną przy procesach sądowych, ze swoją zasadą Audiatur et altera pars. Z pewną emfazą mógłbym powiedzieć, że gdybym żył wtedy może mniej bym się stresował, stojąc tu i teraz. Ale jak napisał Cycero: Poetą się rodzi, mówcą staje. Rozmowa jest doświadczeniem wzbogacającym nas o nową wiedzę, dzięki temu dialog staje się fundamentem rozwoju społeczeństwa, jego ciągłego udoskonalania. Bez dialogu renesansu z wcześniejszymi epokami nie znalibyśmy naszej kultury w obecnym, humanistycznym kształcie. Ideologie odbierające jednostkom prawa do dialogu zebrały natomiast przerażające owoce w XX wieku. Jak już powiedziałem, przyjęcie postawy dialogu powinno także dotyczyć pojedynczego człowieka. Powody ku temu dobrze obrazuje złota myśl Johanna Goethego „O najlepszym towarzystwie mówi się, że rozmowa w nim poucza, a milczenie kształci”. Właśnie komunikacja międzyludzka daje możliwość pełnego rozwoju intelektualnego i duchowego. Rzeczowy dialog rozwija krytycyzm, jest źródłem pomysłów (któż obecnie nie słyszał pojęcia „brainstorming”), umacnia więzi społeczne. Sądzę, że studia i rynek pracy szybko ukażą, jak ja i moi rówieśnicy jesteśmy gotowi do uczestniczenia w globalnym systemie wymiany informacji, jakim w dużej mierze stała się dzisiejsza gospodarka i społeczeństwo. Internet spowodował to, że umiejętność dialogu stała się bardziej potrzebna niż kiedykolwiek. Dziękuję za uwagę.

Stan wojenny - 30 lat później

 

wojnaqq.jpg

 

Przed nami kolejna rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Część społeczeństwa ma w tym czasie pewien problem-nie wiadomo do końca jak potraktować 13 grudnia 1981. Czy jako działanie na rzecz spokoju i stabilizacji, czy jako krwawą zdradę własnego narodu? 51 proc. respondentów TNS OBOP uznaje za uzasadnioną decyzję o wprowadzeniu 13 grudnia 1981 r. stanu wojennego. 22 proc. respondentów nie znało odpowiedzi na pytanie, co zdarzyło się tego dnia. Wojciech Jaruzelski w swojej najnowszej książce pt. "Starsi o 30 lat" pisze o tym, że społeczeństwo poparło wprowadzenie stanu wojennego. Jednocześnie dodaje, że stan wojenny był mniejszym złem, ale złem. Co do legalności podjętych wówczas działań nie ma dyskusji. Konstytucja PRL przewidywała, że gdy trwa sesja Sejmu, tylko on może podjąć uchwałę o stanie wojennym. Zrobiła to jednak Rada Państwa. Ta kwestia nie jest jednak istotna, przecież trudno uważać prawo komunistycznego państwa za sprawiedliwe, więc i jego łamanie wydaje się oczywiste. Jakie jednak były przyczyny decyzji Jaruzelskiego ? Dziś autorzy stanu wojennego wydają się nie pamiętać dlaczego wypowiedzieli „wojnę” Polakom, fakty jednak na szczęścia są znane. Komuniści mogą bronić się właściwie tylko tym, że obawiali się wkroczenia wojsk Armii Radzieckiej. Doktryna Breżniewa w teorii nadal była jednym z fundamentów Układu Warszawskiego, jednak realne zagrożenie wejścia do Polski Rosjan, owszem istniało ale rok wcześniej. Co zatem kierowało ekipą Jaruzelskiego? Z pewnością strach przed utratą władzy, czy to na rzecz nowej ekipy z PZPR, czy – co gorsza – opozycji. Jest niestety tak, że część społeczeństwa polskiego wciąż widzi tamten czas dziś tak samo, jak w latach osiemdziesiątych. Panuje przekonanie, że w Polsce działo się bardzo źle, stale tylko strajkowano ,szalał bandytyzm, a kraj stał nad przepaścią. Niewielu pamięta jednak, że władza z premedytacją tworzyła atmosferę poczucia niebezpieczeństwa. Dziwnym trafem tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego w mediach zaczęto straszyć ludzi niewyobrażalną liczbą przestępstw. Do lat osiemdziesiątych przekaz medialny był zawsze pozytywny. PRL jawiła się jako kraj dobrobytu i ogólnego szczęścia. Po pierwszych niepodległościowych wystąpieniach w sierpniu 1980 r., w przekazie medialnym nastąpił gwałtowny zwrot. Każda najdrobniejsza nawet kradzież odnotowywana była w niezwykle skrupulatny sposób. PRL-owskim mediom udało się stworzyć atmosferę grozy, w której wprowadzenie stanu wojennego jawiło się jako błogosławieństwo. O ile jednak można zrozumieć naiwność Polaków wtedy, o tyle trudno pojąć dzisiejszy sposób traktowania stanu wojennego. To, że dziś stan wojenny nadal uważany jest za „mniejsze zło” wynika przede wszystkim z tego, że komunistyczne elity nigdy nie zostały rozliczone . Chodzi też o służby, o wielki biznes. Nie trzeba sięgać daleko, wystarczy spojrzeć na pierwsze strony gazet. Gen. Gromosław Cz. dostał właśnie zarzuty o korupcję. Należy zapytać komu nadepnął na odcisk. Podczas gdy my emocjonujemy się krzyżami, sztucznymi zapłodnieniami czy słowami ministra Sikorskiego, różnego typu zakorzenione w komunistycznej Polsce i ich służbach koterie prowadzą ze sobą misterne gry. Nie chodzi o żaden „układ”, to byłoby zbyt duże uproszczenie. Chodzi o sieć układów, które w krajach o wyższych standardach, jak choćby Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania kontrolowane i równoważone są przez państwowe tajne służby. To jest główną przyczyną tego, dlaczego okres PRL nigdy nie został rozliczony, a więc i tego, dlaczego stan wojenny jest dziś postrzegany jako działanie” w imię interesu narodowego” . Mamy uporczywe rozgrzeszanie autorów stanu wojennego, unikanie odpowiedzialności przez gen. Kiszczaka i Jaruzelskiego oraz pozytywny ich odbiór w społeczeństwie. Stan wojenny wydaje się być swego rodzaju papierkiem lakmusowym naszego podejścia do PRL. Pokazuje on, że pokolenia żyjące w komunizmie nigdy nie rozliczyły się z komuną we własnej głowie i sercu. Tych utrwalanych schematów nie można zaszczepić w następnych pokoleniach, bo tak jak stan wojenny zatrzymał Polskę w rozwoju na 10 lat, tak nie nazwanie prawdy do końca utrudni rozwój kraju w przyszłości. W całym kraju odbędą się obchody 30 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Nie czci się w ten sposób tego wydarzenia . Stan wojenny to jest plama na honorze Polaków, szczególnie wtedy rządzących. Podczas obchodów należy uczcić i oddać cześć bohaterom tamtych czasów. W naszym mieście 13.12 o 13 na pl. Biegańskiego odbędzie się happening „Stan wojenny na ulicach Częstochowy” organizowany m.in. przez Biuro Edukacji Publicznej IPN Katowice.

mowa.jpgpalka.jpg

 

 

Krzysiek Ciesielski III A


Polsce nie grozi ani faszyzm ani komunizm

 

11.jpg

Jak zwykle dni po Święcie Niepodległości zdominowane są przez dyskusję o obchodzeniu przez Polaków rocznicy odzyskania  niepodległości. Tak jak symboliczna jest ta data, symboliczne stają się powoli spory związane z demonstrowaniem poglądów w manifestacjach i kontrmanifestacjach.

W całym kraju uroczyście obchodzono to święto i widać, że co roku poprawia się oferta imprez towarzyszących mu. Jedynie w stolicy doszło do scen gorszących. Szkoda, że władze miasta obok uroczystości państwowych nie zaproponowały nic od siebie, wtedy być może nie musiałaby narodzić się idea Marszu Niepodległości, która wyrosła z potrzeby środowisk prawicowych.

Organizatorzy „Kolorowej Niepodległej” chórem ogłosili, że „faszyzm nie przejdzie”. Jaki faszyzm? Ano spod znaku ONR i innych ugrupowań o charakterze nacjonalistycznym. Szkoda tylko, że organizatorzy „Kolorowej” nie chcą przyjąć do wiadomości, że ugrupowania, które zorganizowały Marsz Niepodległości działają w pełni legalnie, zgodnie z prawem. A jak wiadomo, prawo zabrania propagowania haseł faszystowskich. Wniosek jest jeden: Marsz Niepodległości nie miał nic wspólnego z faszyzmem. Mimo tego lewica europejska  postanowiła zablokować Marsz i prowokować jego uczestników. Efekt mieliśmy okazje widzieć 11 listopada. Naganne i nie do przyjęcia było użycie przemocy po obu stronach konfliktu. Z jakiegoś powodu aresztowano przecież niemieckich antyfaszystów a potem chuliganów, którzy na obrzeżach Marszu Niepodległości atakowali policję i palili samochody. Tego typu sytuacje skłaniają do refleksji na temat często nieuprawnionego i łatwo rzucanego oskarżenia pod adresem niektórych środowisk o rzekomy faszyzm. Nazwanie kogoś faszystą to chyba najgorsza obelga i rodzaj stygmatyzowania wykluczający jakąkolwiek dyskusję z rzekomym „faszystą”. W stolicy mieliśmy okazję zobaczyć oblicze lewicy, jakie my znamy tylko z literatury. Środowiska, które głoszą tolerancję i otwartość w imię wyolbrzymionego przez siebie, a moim zdaniem nie istniejącego zagrożenia dopuściły do udziału w „Kolorowej Niepodległej”  ludzi używających przemocy czy plujących na polski mundur. Próbują nas przekonać, że racja jest po ich stronie, że działają w imię postępu i wielokulturowości ale czy dlatego cel uświęca środki. Widzę tu brak znajomości historii lub  jej relatywizowanie ( pamiętam, że komuniści polscy w 1920 r.  nie chcieli niepodległej Polski i szli u boku bolszewików na Warszawę , by uczynić nasz kraj częścią wielkiej socjalistycznej Europy) . Zachowują się tak, jakby chcieli wynarodowienia, porzucenia tradycji, religii, przeszczepienia na grunt polski „nowinek” z Zachodu. W Polsce od ponad dwudziestu lat mamy demokrację i każdy może manifestować swoje poglądu czy swoje rozumienie  patriotyzmu. Dlaczego mamy sobie w tym nawzajem przeszkadzać? Wolność powinna się kończyć dopiero tam, gdzie naruszamy wolność innego człowieka. Lewica powinna tolerować prawicowe manifestacje i odwrotnie.

Nie wierzę, że uda się kiedyś zorganizować wspólny marsz. Zbyt duże są różnice Spór jest poważny, bo chodzi o kwestie elementarne. O podstawowe zasady, jakimi powinien kierować się Polak, a nawet Człowiek. Kto z nas  chciałby żyć w kraju, gdzie biało-czerwoną  flagę zastąpi np. czerwona, czarna, kolorowa  a Orła w naszym herbie – pacyfka czy coś podobnego?

Tegoroczne święto niepodległości za nami. Było ono świetną okazją by przypomnieć sobie kim jesteśmy, skąd pochodzimy i dokąd mamy obowiązek zmierzać, czym jest dla nas polskość, patriotyzm, tolerancja. Przypomnijmy sobie definicję patriotyzmu, nacjonalizmu,  nazizmu, faszyzmu i nie mylmy tych pojęć. Nie dajmy sobie wmówić, że patriotyzm jest czymś złym i pamiętajmy , że jest to miłość do ojczyny połączona z szacunkiem do innych krajów.

Krzysiek Ciesielski

 

DEBATA POMAGAJĄCA DOKONAĆ SŁUSZNEGO WYBORU

 

foto.JPG

Dziś Słowacy mogli "oko w oko" spotkać się z kandydatami startującymi w wyborach do Samorządu Uczniowskiego. Szczegółowe przedstawienie programu wyborczego Amadeusza Słomy, Eweliny Baran oraz Przemka Kulasiewicza - osób ubiegających się o tytuł "przewodniczącego" - zapewne pomogło w dokonaniu właściwego wyboru. Zebrani na sali widowiskowej przedstawiciele klas byli świadkami wystąpień kandydujących. Nad całą debatą czuwali Krzysztof Ciesielski oraz Paweł Gurbała z Entropii. To oni zadawali pytania i kontrolowali czas przemówień. Na początku każdy został poproszony o przedstawienie swojego programu oraz hasła wyborczego. Amadeusz zachęcał abyśmy nie bali się odważnych słów i decyzji, Ewelina nawiązała do wieloletniej tradycji która nas zobowiązuje, a Przemek widzi lepsze jutro dla I LO. Jeśli chodzi o zobowiązania i obietnice dane innym wydają się one ciekawymi pomysłami. Każdy z kandydujących zapewne chce jak najlepiej dla naszej społeczności, jednak warunkiem jest dopuszczenie go przez nas do władzy. Amadeusz zaproponował zwiększenie ilości dodatkowych zajęć i dyskotek bądź zakup nowych strojów sportowych dla dziewczyn z reprezentacji - " Czy nie uważacie, że lepszą motywacją dla naszych tenisistek byłoby wystąpienie w stroju szkolnym? Przecież to ogromna duma. " Ewelina także odniosła się w swoim programie do sportu i imprez. Według niej organizowanie zajęć aerobiku lub wieczorów filmowych albo poetyckich jest dobrą metodą spędzania czasu w gronie przyjaciół. Nie zapomniała też o naszym szkolnym kociaku i innych zwierzętach. Myślę, że zorganizowanie fundacji pomagającej dokarmiać bezdomnych pupili jest trafionym pomysłem. Natomiast Przemek chciałby zadbać nie tylko o wygląd chłopców, wieszając lustra w męskich toaletach, ale także o dobre nawodnienie naszego organizmu, stawiając dystrybutor wody przy sali gimnastycznej. Dociekliwi prowadzący chcieli się również dowiedzieć w jaki sposób kandydaci zamierzają osiągnąć swe cele. " Nie chcę mówić o czymś, czego nie mógłbym zrealizować ,dlatego po rozmowie z Panią Dyrektor już wiem jak powinien wyglądać mój program" - słowa Amadeusza były konkretną odpowiedzią. Ewelina wykorzystała kontakty z innymi Słowakami aby móc się dowiedzieć co tak naprawdę jest nam potrzebne. Później po rozmowie z Dyrekcją oraz nauczycielami mogła selekcjonować swoje pomysły. " Nie obiecuję rzeczy niemożliwych" - krótka wypowiedź Przemka zakończyła tą część debaty. Dzięki przemówieniom mogliśmy się także dowiedzieć jak wygląda sztab wyborczy kandydujących oraz jaką imprezę dana osoba zorganizuję zaraz po swojej wygranej. Kolejne pytanie nawiązywało do promocji szkoły. Wszyscy odnieśli się do przygotowywanych w I LO Dni Otwartych. Jednak poza tym, Amadeusz poruszył kwestię swojego członkostwa w Młodzieżowej Radzie Miasta, gdzie może ubiegać się nie tylko o pomoc dla naszego liceum, ale także o dobre zdanie o nim. Ewelina postanowiła zachęcać gimnazjalistów, obalając fałszywe ale panujące wśród uczniów stereotypy o naszej szkole. Natomiast Przemek zadecydował polepszyć organizacje wcześniej wspomnianych Dni Otwartych oraz komunikację z innymi uczniami. W pewnym momencie ze strony Pawła Gurbały padło pytanie o pogląd na temat podatków w naszym państwie. Kandydaci mimo, że ogromnie zszokowani stanęli na wysokości zadania, weszli w konwencje żartu i jednogłośnie stwierdzili, że opowiadają się za podatkiem liniowym. Kilka ostatnich minut zostało poświęconych na zadawanie pytań ze strony publiczności. Amadeusz, Ewelina oraz Przemek bez problemu poradzili sobie z dociekliwymi Słowakami. Na sam koniec każdy miał swoją minutkę, aby przekonać głosujących do swojej osoby. Miejmy tylko nadzieję, że to spotkanie pomogło w podjęciu ostatecznej decyzji i że jutrzejsze wybory wyłonią osobę, która godnie będzie nas reprezentować przez najbliższy rok. *W sprawozdaniu nie został przedstawiony szczegółowy program wyborczy każdego z kandydatów. Dlatego zainteresowanych zapraszam na naszą stronę internetową, gdzie będzie można go przeczytać w całości.

Daria Duda

 

 

 

Wyniki prawyborów " Młodzi Głosują"

 

 

 

Do sejmu:

 

PiS - 17 głosów (15,74%)

 

PJN - 7 głosów (6,48%)

 

SLD - 19 głosów (17,59%)

 

RP - 26 głosów (24,07%)

 

PSL - 5 głosów (4,62%)

 

PPP - 0 głosów (0,00%)

 

PO - 15 głosów (13,88%)

 

KNP - 19 głosów (17,59%)

 

 

 

Do senatu: Graj - 4 głosy (3,73%)

 

Głębocki - 16 głosów (14,95%)

 

Drygas - 22 głosów (20,56%)

 

Warzocha - 15 głosów (14,01%)

 

Marzec - 15 głosów ( 11,21%)

 

Szewiński - 13 głosów (12,14%)

 

Kramarski - 25 głosów (23,36%)

 

 

 

Paweł Gurbała

 

TOMASZ TERLIKOWSKI- „NARÓD, PANSTWO, KOSCIÓŁ”

 

 

 

1.JPG

 

20 września 2011 r. w kościele akademickim gościł znany publicysta, doktor filozofii, redaktor naczelny portalu Fronda.plTomasz Terlikowski. Wygłosił on wykład nt. ”Naród, Państwo, Kościół.”. T Terlikowski skupił się głównie na poruszanym ostatnio w mediach temacie „wojny artystów z Kościołem”. Chodzi oczywiście o performance lidera grupy Behemot – Adama „Nergala” Darskiego o antychrześcijańskim, wręcz satanistycznym wymiarze, który, podczas swojego występu kilka lat temu, podarł na scenie Biblię. Sąd uniewinnił Nergala nazywając jego zachowanie „swoista formą sztuki”. O sprawie mówili wszyscy a nagłośniono ją jeszczeumieszczając na przykład na okładce jednej z gazet zdjęcie Nergala, owiniętego w zakrwawioną polską flagę. Równie głośny był odzew niektórych polityków oraz hierarchów Kościoła. Biskup Mering powiedział, że TVP nie powinna popierać antywartości i wezwał do jej bojkotu. Oskarżany o propagowanie satanizmu piosenkarz spotkał się z próbą usprawiedliwienia jedynie w liberalnych środowiskach katolickich , za co zresztą spadły na nie gromy. Sposób pokazywania sprawy w mediach to dla Terlikowskiego dowód, że trzymają stronę profanatorów. Według niego cała ta sprawa działa destrukcyjnie na młodzież i tworzy rzeczywistość obojętną religijne. Terlikowski zarzucił też innym muzykom – chrześcijańskim muzykom milczenie, a sytuację w TVP, która zatrudniła Nergala w jednym z muzycznych programów, nazywa obrażaniem chrześcijan. Zastanawiał się co takiego jeszcze będzie musiał zrobić muzyk-skandalista , by władze telewizji zdecydowanie i właściwie zareagowały. Mówiąc o wymiarze państwowym, Terlikowski przypomniał i omówił stosunek polityków poszczególnych partii do współczesnych problemów moralnych, takich jak aborcja czy eutanazja. Według niego czas status quo w tak ważnych kwestiach dobiega końca . Podczas wykładu gość wyraził przekonanie, że wobec nadciągającego kryzysu politycznego i finansowego jedynie Kościół może wyprowadzić nas z kryzysu i radził, żeby „politycy zaczęli działać tak, jakby Bóg istniał”. Przywoływał tutaj przykład Węgier, w których prymas zarządził narodową modlitwę. Zadaniem Polaków powinno być wg. niego głębokie nawrócenie, zaangażowanie modlitewne i odnowa moralna. Dodatkowo powinniśmy oceniać polityków z perspektywy religijnej, a nie partyjnej czy patriotycznej. Poglądy Tomasza Terlikowskiego dla niektórych mogą być zbyt wyraziste i kontrowersyjne. Dla nas to jednak była okazja do spotkania z ciekawym publicystą, którego opinie jedni z nas częściowo podzielają a inni zupełnie się z nim nie zgadzają. Warto jednak skonfrontować się z poglądami innych, aby nasza wiedza była szersza i byśmy wiedzieli dlaczego je popieramy lub nie.

 

Eliza Stodółka III A

 

 

 

OSTATNI WIĘZIEN POLITYCZNY PRL

2.JPG

Dnia 17.09.2011 roku w sali ojca Augustyna Kordeckiego na Jasnej Górze odbyło się spotkanie z dziennikarzem ,,Naszego Dziennika" i wykładowcą Uniwersytetu im.Stefana Wyszyńskiego w Warszawie p Józefem Szaniawskim. Ma on status ,,ostatniego więźnia politycznego PRL", nadany mu przez Sąd Najwyższy. Przez wiele lat współpracował z radiem ,,Wolna Europa" a po 1989 roku został pełnomocnikiem pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. To w dużej mierze dzięki niemu doszło do rehabilitacji płk. Kuklińskiego. Swój wykład profesor Szaniawski poświęcił stosunkom polsko-rosyjskim. Na początku przedstawił bardzo ciekawy fakt historyczny dotyczący wojny polsko-rosyjskiej w 1610 roku. 29 października 1611 roku w sali sejmowej w obecności najwyższych dostojników państwowych, car Rosji Wasyl IV,wraz ze swoim synem Iwanem złożyli tzw.,,Hołd Ruski" królowi polskiemu , przysięgając iż Rosja Polski nigdy więcej nie napadnie. Było to bardzo ważne wydarzenie w historii Polski ,które najpierw przez carat a potem ZSRR było ukrywane przed społeczeństwem jako niewygodne dla Rosji . W swojej najnowszej książce Szaniawski opublikował dwie fotografie obrazów Jana Matejki pt.,, Hołd Ruski", oba te obrazy znajdują się w podziemiach Muzeum Narodowego w Warszawie. Bulwersującym faktem jest,że nie są eksponowane tylko dlatego, że władze PRL przykleiły im etykietki - nieeksponowane ze względu na niskie walory kulturowe. Fotografie te profesor wykonał nielegalnie, za co Muzeum Narodowe zamierza wytoczyć mu proces. Kolejnym wątkiem poruszonym przez profesora była tzw. ,,masakra Płocka" . W czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku ,Armia Czerwona wkroczyła do szpitala w Płocku , mordując kosami i nożami wszystkich, którzy się w tym szpitalu znajdowali. Drugą część wykładu poświęcono sprawie islamu. Zamachy terrorystyczne 11.09.2001 były według profesora Szaniawskiego odwetem za odsiecz wiedeńską w 1683 rok! Zaprezentował mocno ryzykowna tezę, że była to,, osobista zemsta Ben-Ladena za powstrzymanie islamu maszerującego na Europę w XVII wieku". Resztę wykładu poświęcił sprawie katastrofy smoleńskiej i stosunków polsko-rosyjskich obecnie.Według mnie wykład był bardzo ciekawy,ale zbyt nacechowany negatywnymi emocjami. Ludzie tacy jak prof.Szaniawski niewątpliwie psują i będą psuli stosunki na linii Polska-Rosja. Odkrywanie nieznanej historii to jedno, ale ubarwianie jej nienawiścią to drugie. Na początku dziwiłem się ,że byłem jedynym młodym człowiekiem na tym wykładzie, potem mnie to wręcz cieszyło. Najgorsze jest to, że tak momentami niewłaściwe słowa padały w klasztorze i co gorsza w obecności mnichów z Jasnej Góry. Nienawistnym wywodom profesora przyklaskiwali politycy częstochowscy, którzy są kandydatami do sejmu i senatu. Przynajmniej wiem na kogo na pewno nie zagłosuję.

 

Bartosz Kobiela III A

 

„NIE BĄDŹ DURNY-IDŹ DO URNY”

 

11.JPG

Za nami prawybory do parlamentu, które odbyły się w naszej szkole w ramach Akcji „Młodzi Głosują”. Wzięli w nich udział pełnoletni uczniowie klas trzecich, którzy wyrazili taka wolę. Wyniki już znamy ale zgodnie z decyzją Centrum Edukacji Obywatelskiej, które koordynuje akcję, możemy je ogłosić dopiero 10 października czyli już po wyborach.

 

E.Stodółka

 

Ranking olimpijski COPTIOSH

Reforma edukacji

Tutoring - nowa filozofia kształcenia

Słowacki OFF